W środę, po świątecznej przerwie powrócił na antenę serial „Supernatural”. Jako fanka produkcji wyczekiwałam go i ucieszyłam się kiedy w końcu wrócił. Włączając odcinek byłam szczęśliwa, że znowu ujrzę tak dobrze mi znane i lubiane postacie. Mój humor jednak psuł się wraz z kolejnymi minutami, a kiedy pojawiły się napisy końcowe, byłam już lekko zirytowana. No bo ile można oglądać tę samą akcję z lekkimi zmianami w szczegółach? Sam Winchester zostaje opętany w co drugiej serii. Jak nie demon, to Lucyfer, a teraz anioł. Really? Coś tu chyba nie halo… ale dobra, to bym jeszcze przeżyła. Okay, Dean chciał ratować brata, myślał, że będzie dobrze. Scenarzyści mieli taki pomysł, wszystko fajnie. Bardziej zirytowała mnie końcowa scena, w której nasi cudowni bracia Winchester rozstają się. Znowu. Ich kłótnie kończą się tak mniej więcej we dwóch odcinkach każdej serii, żeby w kolejnym bracia znów połączyli swoje siły w walce z demonami, potworami, czy co im się tam napatoczy. Serio to już się robi monotonne i po prostu denne. Zastanawiam się, co stało się z tymi scenarzystami, którzy potrafili stworzyć postać troszkę nieporadnego Castiela, czy genialnego w byciu złym i dobrym jednocześnie Crowleya, a teraz nie potrafią wysilić się chociaż na odrobinę dawnej oryginalności.
Moim
zdaniem ten odcinek w dużej mierze uratowany został przez postać Crowleya,
którego zobaczyć na ekranie, to wręcz czysta przyjemność. Mark Sheppard, który
wciela się w postać mojego ulubionego bohatera, króla piekieł, jest fenomenalny
w swej roli. Gdyby nie on to po ostatnim odcinku zastanawiałabym się czy
naprawdę chcę jeszcze oglądać ten serial. Crowley jednak zachęca. Jego styl
bycia, kwestie, które wypowiada… to wszystko przekonuje mnie do tego, żeby
jednak dalej oglądać ten serial.
Mam
nadzieję, że ta cała akcja z braćmi Winchester, to tylko chwilowy kryzys twórców i niedługo zobaczę coś co przekona mnie, że oglądając „Supernatural” dalej mogę
czuć te same pozytywne emocje, jak wtedy, kiedy oglądałam pierwsze odcinki.
Może jestem trochę zbyt negatywnie nastawiona, ale to raczej wina twórców,
którzy po prostu przyzwyczaili mnie do wyższego poziomu.
Pozdrawiam ♥
@BuddhaForMarta






Your car could be stolen if you don't remember this!
OdpowiedzUsuńImagine that your vehicle was taken! When you approach the police, they inquire about a specific "VIN search"
A VIN decoder: What is it?
Similar to a passport, the "VIN decoder" allows you to find out the date of the car's birth and the identity of its "parent"( manufacturing plant). Additionally, you can find:
1.The type of engine
2.Model of a car
3.The limitations of the DMV
4.The number of drivers in this vehicle
You will be able to locate the car, and keeping in mind the code ensures your safety. The code can be examined in the online database. The VIN is situated on various parts of the car to make it harder for thieves to steal, such as the first person seated on the floor, the frame (often in trucks and SUVs), the spar, and other areas.
What happens if the VIN is intentionally harmed?
There are numerous circumstances that can result in VIN damage, but failing to have one will have unpleasant repercussions because it is illegal to intentionally harm a VIN in order to avoid going to jail or calling the police. You could receive a fine of up to 80,000 rubles or spend two years in prison. You might be stopped by an instructor on the road.
Conclusion.
The VIN decoder may help to save your car from theft. But where can you check the car reality? This is why we exist– VIN decoders!